Dlaczego nie wchodzę w dyskusje a fora omijam z daleka.

Kochana jesteś w ciąży?! To super, zapraszam do nas na forum! Przeżyjmy to razem!
Nie. Dziękuję.
Nie wchodzę na fora z kilku prostych przyczyn. Matki, nie ważne czy spodziewające się czy już doświadczone mają nieodpartą potrzebę moralizowania, poprawiania i pouczania. Zastanawiam się często z czego to wynika, czy robią to z dobrego serca czy po prostu ładują swoją życiową baterię poprzez takie włażenie do kogoś na obiad i zaglądania w garnki. Skoro jedna dowiedziała się o płci swojego dziecka w 20. tygodniu to inna, która dowiedziała się dopiero w 27. ewidentnie zrobiła coś źle, skoro ja przechodziłam ciążę średnio i czułam się jak wypchany mięskiem worek na ziemniaki a inna latała na wysokości lamperii to znaczy, że wyrodny ze mnie rodzic i nie powinnam w ogóle myśleć o dzieciach. Przecież są inne kobiety na świecie, które czułyby się dużo lepiej, które starają się dłużej a nie mogą, im ciąża bardziej się należy. Nie wchodzę na fora żeby się nie denerwować. Ot co.
Daleko nie trzeba szukać. Przeczytałam kiedyś w sieci ciekawe zdanie na temat swój i dalszego wychowania Krystyny. Jakaś kobieta użalała się nad losem mojego dziecka. Matka bluźni, cały blog ocieka inwektywami, co z tej dziewczynki wyrośnie? Ciekawe, że Pani wie o moim życiu i relacji z córką więcej niż ja sama i ma w sobie tak duże pokłady empatii, że zaraz obok swoich codziennych obowiązków i ciągłego braku czasu dla siebie i normalnego życia z przerwą na siku ma jeszcze pół godziny, godzinę, żeby postawić diagnozę mojej ferajnie. Dlaczego jedynie słuszny sposób wychowania dziecka to ten, który reprezentuje ta konkretna, najmądrzejsza jednostka a przeprowadzenie dziecka przez świat w wierze innej niż „Kaa-siuu, myjemy rączki, obiadek Ptysiu – Mysiu” to błąd, zło i latające nad głową demony? A jak zawołam „Ryszard! Szama!” to co? Jestem gorsza? Wydawało mi się, że wychować należy dziecko mądre i szczęśliwe, nie ważne czy nazywane będzie Krysiuleńką czy Ryśką. Nie ważne czy będzie Ptysiem czy Smrodem. MA BYĆ SZCZĘŚLIWA. Pozdrawiam Panią swoją drogą, chyba nie taki straszny ten blog skoro pani wchodzi, czyta i komentuje u siebie.
Innym powodem dla którego omijam fora szerokim łukiem to to, co takie miejsca zrobiły ewolucyjnie z rodzicami. Kiedyś, kiedy o internecie nikt nie marzył babeczki jakoś sobie radziły, dzieci chodziły szczęśliwe, czyste, najedzone. Jak się zesrały w gacie nie robiono z tego ciężkich zaburzeń emocjonalnych, nie dopisywano teorii kto gdzie zawinił. Nie, nawaliło w porty bo miało 3 lata, świetnie się bawiło w trawie z kolegami, zapomniało się to i się zesrało. Proste. Nie jest to dziecko dysfunkcyjne a zadowolone z życia. Teraz czytam i oczom nie wierzę! Filozofie rodzicielskie które nauczają rodziny jak porządnie wychować młodego obywatela. Wszystko byłoby pięknie, fajnie, nic odkrywczego  -nie bij, przytulaj, kochaj, bądź wrażliwy, gdyby nie nadinterpretowanie przez szanowne Panie Matki Wyrocznie Wszechświata i Okolic 90% zasad i wręcz karcenie innych rodziców, którzy do tematu podchodzą mniej ortodoksyjnie. Kto im dał to prawo proszę mnie oświecić? I kiedy mam czasem przyjemność obetrzeć się o takie głębokie teorie to oczy mnie bolą. – A jak zabiję komara na oczach syna, to to już będzie nauka przemocy, której oczywiście chciałabym uniknąć, czy nie? Jak inaczej mogę mu wytłumaczyć co się dzieje? - przeczytałam kiedyś na Facebook’u.
Pytanie – w którym momencie zatrzymałyśmy się na ulicy Macierzyństwo, otworzyłyśmy sobie głowy i wywietrzyłyśmy cały dorobek zjawiska zwanego ewolucja? Czy na prawdę nie ma w nas nic z tych dawnych kobiet, które kierowały się instynktem? Skąd ten regres? Czy moja babcia 50. lat temu wychowująca dwóch synów i córkę w małym drewniaku bez wody i ogrzewania, gdzie do toalety chodziło się na dwór, a żeby zagrzać wodę zimą na mleko, trzeba było tą wodę najpierw w wiadrze rozłupać młotkiem, zastanawiała się, czy zabicie komara spaczy dzieciom postrzeganie świata? Pewnie nie, a tu proszę – mama wychowana na porządnego człowieka, emocji i empatii w niej tyle, że mocą współczucia zasiliłaby małą elektrownię, jeden wujek artysta rzeźbiarz, drugi myśliciel, artysta fotografik wychowany na the Beatles.
Nie napiszę, że wymienianie się opiniami i doświadczeniami to zły pomysł. Dlaczego miałabym nie skorzystać z historii bardziej doświadczonych koleżanek i nie spróbować rzeczy, przez które ktoś już kiedyś przechodził. Niestety takie próby kończą się zazwyczaj wojną na słowa nie na argumenty i usilnym przekonywaniem, że moja racja jest lepsza bo jest bardziej „mojsza” niż „twojsza”. Jako rodzic świeżak, który wie tyle ile sam już zdążył zaobserwować jestem w stanie stwierdzić, że moja wiedza na drabinie hierarchii jest na najniższym stopniu. Im dalej w las tym wyżej wchodzę, nie raz pewnie spadnę żeby wspinać się od nowa. Podejrzewam, że do końca życia nie zdobędę szczytu. Na tym to chyba powinno polegać, człowiek uczy się całe życie. Życzę sobie mądrości wsłuchiwania się w instynktowne głosy, które dostałam od Matki Natury. Również czytania owocnych lektur, z których wyniosę co dla mojej córki najlepsze. Nie ma sensu przecież odwracać się od postępu i tego, co człowiek zdążył już zbadać na przestrzeni lat. Warto natomiast podejść do tego z umiarem i zdrowym rozsądkiem. Bez przesadzania, wyolbrzymiania i histeryzowania. Przecież nazywają mnie mamą, do czegoś to zobowiązuje, prawda?

43 Komentarze

  1. Fora są różne, na jednym cię zjadą na innych jest fajnie :P Sama jestem na jednym od prawie 3 lat i nie narzekam. Z niektórymi mamami poznałam się osobiście. Co do zabijania owadów nigdy się nie zastanawiałam czy to przemoc heh daję mojemu prawie dwulatkowi packę w rękę i razem ganiamy muchy :)

    • o matko!!! to moje dziecko to chyba monstrum ;P waży 10 kg ma 6 miesięcy nosi rozmiar 80 i drepta w chodziku po całej chałupie ciągając piesa za ogon…chyba zapiszę ją na fitnes ;)

  2. Amen!

    Chociaż ja na jednym forum uczestniczę w bardzo mocno zawężonej grupie, gdzie większość podchodzi zdroworozsądkowo ;) A przyjaźnie, które tam nawiązałam są silniejsze, niż te w realu, gdzie ludzie olali mnie kompletnie, bo mam dziecko i nie jestem już atrakcyjna towarzysko, ot co!

      • to chyba nie jest olanie. Po prostu my, bezdzietni, czujemy się dziwnie… bo mleko za zimne, bo kupa, a tak poza tym to kończy się laktacja. Do tego nie mamy dzieci, więc po pewnym czasie każdy idzie w swoją stronę… w końcu każdy na innym etapie życia :)

  3. Dawno, dawno temu kiedy to forow bylo duzo mniej, a ja w ciazy, z ciekawosci sobie na jedno takie forum weszlam. Pelna zapalu i checi nauki na dzien dobry dowiedzialam sie, ze matka jestem wyrodna, bo pierwsze ruchy swojego dziecka wzielam za niestrawnosc i zamiast rozczulac sie nad tym cudem zaczelam sie zastnawiac co mi zaszkodzilo, bojac sie przy tym, ze przerodzi sie to w powazniejsze problemy gastrologiczne. Zrobilo mi sie przykro, bo swiecie uwierzylam, ze wszystkie inne mamy wiedza, a ja jedna jakas jestem nietego. Dopiero po pewnym czasie przyznalam sie – w tajemnicy oczywiscie – mamie. Do tej pory slysze jak sie smieje… A na koniec – moj syn ma 7 lat, jest zdrowy, pelen energii, dobrze sie uczy, bardzo kocha rodzicow, a rodzice jego. I mimo bledow, wychowuje go bez forow i rad matek-wariatek. Jedyna zasada, ktorej sie trzymam to taka, ze chce zeby byl dobrym i szczesliwym czlowiekiem. Czego zycze jemu, Krystynie i kazdemu dziecku :)

  4. Mamo Rysiowa dla mnie jesteś wzorem, jak w końcu Młoda stwierdzi, że łaskawie wyjdzie z brzucha na pewno na dobranoc będę jej czytać Twojego bloga. Żadne tam księżniczki, idolką Karo będzie Rysia :)

    P.S. Moje dziecko w brzuchu (poterminowe…) nazywane jest pieszczotliwie Niestrawnością i naprawdę nie martwi to ani trochę mnie i mojego Małża.

    • Hehehe, to jak będziesz czytała dziecku wynurzenia Pana CB-towca, to chociaż zagwiżdż gdzie trzeba, hehehehe …

        • Nie wiem, czy kojarzysz, jak kiedyś pisałem, że Twój styl kojarzy mi się ze stylem Chmielewskiej…. ? Nie przestawaj !!!!!

          • Oczywiście, że kojarzę. Mężczyzn u mnie niedosyt. Oczywiście na blogu ;) Każdego dobrze pamiętam. To co piszą też :)

  5. Jest jeden idealny sposób wychowywania dzieci: indywidualny. Bo każde dziecko jest inne. Grunt to wychowywać z miłością.

    Mnie wkurzają opinie typu: kobieta, która rodziła przez cc nie wie co to poród. Wie bardzo dobrze. Mam wrażenie, że wszystkie Wszechwiedzące Mamusiuniunie zatrzymały się w pewnym punkcie wiedzy i uparcie w nim sterczą: na czubku własnego nosa.

  6. Mnie jak bylam w ciąży lekarz zakazał wlasciwie dwóch rzeczy: fajek i czytania forów… o ile pierwsza sprawa od razu była jasna to druga wyjaśniła się jak mnie diabeł podkusił i jednak wlazłam na jakieś… ciśnienie mi skoczylo, poplakalam sie bez sensu i jeszcze zapewne Julson sie zdenerwował – chłopina niezwyczajny takich emocji bo w ciąży na wszystko stresujące zastosowalam tumiwisizm :) i przestałam zaglądać. Moim zdaniem po to jesteśmy mamami, źeby sie uczyć razem z naszymi Dzieciurkami!!! Żeby sie uczyc siebie nawzajem i poznawać świat razem, nawet popełniając błędy, ale umieć z nich wyciągnąć wnioski. Poza tym my mamy mamy cos takiego jak instynkt i nikt przecież nie zna naszego Malucha lepiej niz my. W tym całym zamieszaniu o macierzynstwie, rodzicielstwie takim, srakim i owakim trzeba po prostu zachowac zdrowy rozsądek, żeby za 20 lat móc sobą spojrzec w oczy w lustrze i powiedzieć, że wychowalo sie dobrego i szczęśliwego czlowieka :)

  7. A ja rodzilam przez cc na zyczenie i na dodatek nie karmilam piersia z wyboru wiec jak zalogowalam sie kiedys na jakims forum tak z nudow i podzielilam sie doswiadczeniami to mnie wylogowaly hehe

  8. A ja czytam Twojego bloga od dawna i cały czas mi się podoba (widocznie sama jestem jakaś dysfunkcyjna pewnie ;-)) a tak serio to ciociom dobre rady chyba najzwyczajniej w świecie się nudzi, skoro muszą diagnozować całą resztę świata, pozdrawiam :)

    • A tak właściwie, to dlaczego azaliż, żeś byś była nazwała naszą autorkę bloga – OKO wszech-cośtam i Szkiełko, ale trafnie, jakoś tak wyciągająca to co nam w duszy już dawno pukało (mimożem buc) – DYSFUNKCYJNĄ !?!?!?!?!? Przecież używa autokorekty (czytaj – pisze prawilnie), a i facjata zapowiada się arogancko rzeczowo. Słowa proste, ale myśli głębokie. Do MAMORYSIOWEJ teraz – nie przestawaj …….

      • Nikt mnie od dysunkcyjnej nie pocisnął :) Pani sama mniema, że chyba dysfunkcyjna skoro czyta, lubi i się podoba :) Pozdrawiam serdecznie i nie przestanę. Obiecuję.

        • To nie ja, cytuję: „widocznie sama jestem jakaś dysfunkcyjna pewnie ;-)”. Nic więcej nie pamiętam Wysoki SONDZIE, hie hie hie

          • O siut, nie doczytałem sensu przez napój bogów (z małej oczywiście).

      • A oka przymrużonego mości LEW na po słowie ‚dysfunkcyjna’ nie ujrzał? Wejdź na jakiekolwiek forum, to zaraz Ci wytkną żeś nienormalny, skrzywiony psychicznie, dysfunkcyjny w opinii Cioć Dobra Rada.
        Pozdrawiam :P

        • Azaliż widziałem, lecz tęsknota ogromna mnie pali do (może nie tak bardzo) staropolskiego odzywania się, a nie zastępowania uczuć-odczuć jakimiś znakami (emotikony), ponieważ jestem w stanie opisać normalnymi słowami co we mnie piszczy. Zatem, by nie być ciołkiem kompletnym – na te czasy – be cool baby ;o) , and save your space :o)

  9. A ja wcześniej nie czytałam Twojego bloga, ale dzięki temu wpisowi na pewno będę tu zaglądać. Ludzie się odmużdżają po prostu. Szkoda, że zamiast pomyśleć, albo pobawić się z własnym idealnym dzieckiem, siedzą na forach i robią wszechanalizy na podstawie dwóch zdań :) pozdrawiam i gratuluję trzeźwości umysłu

  10. No to ja byłam szczęśliwą matką…. Tzn.matką jestem do dzisiaj…. Nie było forów. Nie było internetu ! Uwierzycie ??? Nie było nawet głupich,tetrowych pieluch, bo o jednorazowych to nikt nie słyszał. No,chyba,że „na zachód” jezdził albo rodzinę miał…. Matkobosko…. jak ja te swoje dzieci urodziłam i uchowałam….? Oprócz głupich rad starych ciotek,które i tak olewałam / rady,nie ciotki / nie było nic. NIC. Jak u Kononowicza. Nothing !!! Może to i dobrze…? A Ty się nie napinaj,olej wszystkie rady i rób po swojemu. Zaufaj instynktowi i swojemu sercu. I tyle.

  11. Od jakiegoś czasu mam przyjemnosc czytac Twój blog i uważam ze jesteś rewelacyjna. A to jak żyjesz i jak wychowujesz córcie gratulacje bo masz tak super podejście ze tylko sie od Ciebie uczyć.

  12. Forum to jeszcze, wyjdziesz i masz gdzieś, gorzej chyba w realu. Moja starsza rozwijała się książkowo, młodsza nie za bardzo. Do dzisiaj pamiętam te pytania z nibytroską w głosie: „Jeszcze nie chodzi ?????? ojej”, jak zaczęła chodzić: „Nie mówi jeszcze ???? oooo…”. Wtedy dopiero czułam się jak wyrodna matka, bo może faktycznie coś przeoczyłam, może trzeba do lekarza, bo coś jest nie tak? Teraz młodsza ma prawie 4 lata, przemieszcza się wszędzie biegiem i gada bez przerwy, gęba jej się nie zamyka.
    Przypomniała mi się jeszcze bezdzietna znajoma (takie też potrafią), która za każdym razem jak mnie widziała, musiała obsypać dobrymi radami i złotymi myślami. Nie wytrzymałam. Powiedziałam, że ja z bezdzietnymi na temat wychowywania dzieci nie rozmawiam, bo ze ślepym o kolorach to ja nie potrafię. Obraziła się i mam spokój.
    Żeby nie było dodam, że znajoma jak sama powiedziała, dzieci nigdy mieć nie chciała, męża z resztą też nie, więc jej wybór ale jak wychowywać dziecko wie najlepiej :)

  13. Zapewne chodzi Ci o jeden z najnowszych trendów RB- Rodzicielstwo Bliskości, matki maja takie problemy ze ja bym na nie nawet nie wpadla. Dzis na jednym z forow jakas mama zalozyla watek ze jej corka jest bardzo grzeczna, nie bije sie, slucha polecen, nie przechodzila „buntu trzylatka”. I ze ludzie ja chwala ze jest taka grzeczna. I mama ma problem nie chce zeby tak sadzono o jej corce. Wez tu czlowieku zrozum. Tudziez inne problemy typu – karmie 5 letnie dziecko piersia, czy moge juz przestac? OMG

    • co do RB mam jasne zdanie – „prawieżesekta”. Spróbuj powiedzieć coś w niezgodności do rzeczonych tez a zostaniesz wyklęta. Poza tym właśnie ta filozofia najbardziej moim zdaniem odmóżdża niektóre mamy, które zapomniały, że instynktownie znają odpowiedź na to lub inne pytanie. Na zasadzie – a jak syn śpi na prawym boku od dwóch tygodni to czy nie będzie miał kiedyś zaburzeń emocjonalnych i problemów z erekcją?

  14. no narszecie ktoś powiedział to głośno !!!! To o czym dawno myślałam z czym chodziłam nosząc głęboko w sobie na nieszczęście wiele osób z mojego otoczenia ma już wyprane mózgi przez ówczesne czasy i fora :( Najgorsze w tym wszystkim jest jeszcze to, że do tego dochodzi cała masa urzędników, psychiatrów i psychologów którzy najlepiej wiedzą co naszym dzieciom jest najbardziej potrzebne a jak nie to patologia i zabieramy dzieci rodzicom bo są normalni znaczy się wypaczeni wg nich.
    Smutne czasy i nigdy nie myślałam, że przyjdzie mi w takim świeci żyć najbardziej boli mnie to że ludzie wychowywani byli tradycyjnie a teraz są poprawnymi idiotami oczytani milionami głupich nowoczesnych książek ….
    Bogu chwała, że zostało jeszcze kilka normalnych głosów na tym świecie :) !

  15. Napisałaś to, co ja najchętniej bym powiedziała każdej „super mamie” i ku przestrodze przyszłej mamie.. Sama jeszcze niedawno pisałam na takim forum – zaprzestałam po kilku moralnych uświadamianiach.. ale przepraszam bardzo – mój dom nie musi być jak dom billa gatesa albo iron mena, żebym mogła zdrowe i szczęśliwe dziecię wychować!

  16. No to ja się narażę :) uwielbiam RB, i według mnie jego istotą jest właśnie przekonanie o tym, że ile jest rodzin tyle jest dróg. U podstaw powinna raczej leżeć empatia a nie ocenianie. Jestem też głęboko przekonana, że to co dla niektórych z Was jest śmieszne dla innych może być znacznie poważniejsze. Osobiście wolałabym na przykład dyskusję o komarze niż ciągnącą się wymianę zdań na temat zabawek i smoczków. Tak już mam ;) acha co do tej pani która ma problem z za grzecznym dzieckiem. Rozumiem jà. Serio. Bo sama byłam takim dzieckiem, wiecznie na piedestale. Długo mi zajęło żeby się nauczyć że i ja się mogę wkur…. Także ekmh, ekmh- wszystko zależy od perspektywy. No i argument: kiedyś to babcie szóstkę chowały i jakoś szło. No szło, sto lat temu to dzieciak mógł w twarz zarobić jak się odezwał nie proszony. Ani od tego społeczeństwo nie wymarło ani specjalnie nie zmądrzało. Co najwyżej więcej mam pacjętów w gabinecie :)

    • Statystyka, statystyka, przepraszam, ale 30 (a nie sto !!!) lat temu dostałem w papę (raz – wychowawczo), bo prawie zawaliłem rok w szkole. Przypadek oczywiście udokumentowany w annałach zbrodni mojego rodu, bo Mamusia raczyła się roześmiać (po strzale) pociągając w te otchłanie moją rehotającą osobę z czerwonym ryjem, hehehe…

  17. Do wszystkich czytających – nie zabijajcie, jam tylko zwykły śmiertelnik, który od zaniknięcia mIRC’a odważył się wypowiedzieć. Przepraszam, to już się nie powtórzy. …

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.