Moje dziecko chcę wychować po swojemu.

Czy tylko mnie się wydawało, że wyrządzałam dziecku krzywdę, kiedy brałam ją do łóżka po powrocie ze szpitala i zasypiałam obok czując jej zapach i tak długo wyczekaną obecność? Czy tylko mnie ludzie wokół wpędzali w poczucie winy, że źle robię bo przyzwyczajam a później już nigdy nie będę mogła zasnąć sama? Czy tylko do mojej sypialni „wchodzono z butami” pytając mnie co będzie z naszym życiem intymnym skoro obok w łóżku zawsze zasypiać będzie Krystyna?

Pamiętam te pierwsze dni kiedy Mała zaczynała płakać w łóżeczku a ja zmierzając w jej stronę powolnym krokiem zastanawiałam się czy już odpowiednio długo płacze, żeby móc ją utulić nie wyrabiając w niej  poczucia, że sobie mnie wychowuje. Że jestem na każde skinienie. „Pamiętam” te dni a nie „miewam” bo teraz już mi przeszło. Mózg mi się „odlasował”. Zaczęłam myśleć swoją głową a nie głową sąsiadki, innej matki, pani w sklepie i eksperta z gazety. Dzięki Bogu.

Wszystkie kobiety, które targają takie wątpliwości i wyrzuty sumienia powinny dać sobie spokój. Powinny postępować w taki sposób, w jaki podpowiada im serce i intuicja. Pusta w doświadczenia głowa młodej matki chłonie jak gąbka wszystko co przynosi najbliższe otoczenie i na początku nie jest w stanie zweryfikować co jest słuszne a co nie. Byłam tam więc wiem. Mądrzejsza stałam się kiedy trafiło do mnie, że to na moich ramionach uczy się zasypiać, że to moje łóżko jest zagrożone brakiem jego opuszczenia w przyszłości. Moje. Nie Twoje – ekspercie, sąsiadko, ciociu. Więc skoro to ja będę się później męczyć z oduczeniem tych „wstrętnych” nawyków to pozwólcie mi. Pozwólcie być taką mamą jaką chcę być ja a nie jaką wymaga ode mnie świat.

Nosząc dziecko pod własnym sercem przez tak turbo długi czas zdążyłam wyrobić sobie w głowie opinię, że jest to najcenniejsze dokonanie mojego ciała i duszy. Dziewięć bitych miesięcy to dziecko stawało się moją trzecią ręką, drugą głową i kolejną parą płuc. My się już ze sobą zżyłyśmy więc jak na Boga, pytam się, mam nie wziąć jej na ręce kiedy płacze, jak nie chcieć z nią spać. Przecież tyle na nią czekałam, przykładałam do piersi małe śpioszki wyobrażając sobie jaka będzie duża jak się urodzi. A teraz wymaga się ode mnie ograniczenia tego bezwarunkowego oddania. To, że ona go potrzebuje to jedno – ja, osoba dorosła, w pełni świadoma i myśląca potrzebuję go tak samo jak nie mocniej.

Siedząc ostatnio u kuzynki na kawie patrzyłam na jej sunię, która obrodziła w szczenięta. Za każdym razem, kiedy jedno z nich opuszczało posłanie lazła za nim i taszczyła z powrotem do reszty stada. Żadna inna stara suka nie siedziała jej na głową i nie tłumaczyła, żeby tak nie ciągała młodych bo się przyzwyczają. A dlaczego by nie? Jest czas przyzwyczajania i czas odzwyczajania. Czas bezgranicznej opieki i czas wypuszczania z domu na zawsze. To jak prędko nauczymy dzieci samodzielności to indywidualna sprawa rodziców. Leżąc w moim łóżku nie leży w łóżku innej matki. Czyż nie? Biorąc ją na ręce biorę ją na swoje a nie na Twoje i to ze swoich będę musiała ją kiedyś zdjąć.

Moje dziecko potrzebuje bliskości i to jest mój model wychowania. Jeżeli czujecie, że wasze potrzebuje czegoś zgoła innego niż się wam wmawia to śmiało. To do was za dwadzieścia lat przyjdzie ten młody człowiek i podziękuje albo skarci za wychowanie. Do was. Nie do tamtej innej matki.

Natchnięta dzisiaj przez Dziulkacrew.pl i tą recenzję. <klik>

24 Komentarze

  1. Zgadzam się z każdym słowem. Te ciocie, sąsiadki, koleżanki dobra rada nie wiedzą ile krzywdy wyrzadzaja młodym rodzicom i ich dzieciom. Bo nie każdy jest na tyle silny żeby przestać słuchać i robić to co rozum i serce podpowiadają mi się udało i apeluję rodzice nauczcie się myśleć sami. A wy ciocie dobra rada trzymajcie swoje rady dla siebie. Gdy będziemy potrzebować to zapytamy!

  2. Cieszę się, że jest to temat coraz częściej poruszany. Bo ja do mojego modelu wychowania i olewania dobrych rad doszłam dopiero w kilka miesięcy po porodzie. Może inne mamy będą pewniejsze w swoich poczynaniach.

  3. A zgadzam się! Z tym ze ja po prostu puszczałam mimo uszu te uwagi. A i tak nosilam:) do teraz nie mogę obojętnie przejść kolo tego, że moje dziecko płacze(a ma 8 mcy). Dlatego zawsze powtarzam słuchaj siebie swojego instynktu i będzie dobrze. Oczywiście mam pewne obawy i miotam się czy ja dobrze robie? Ale staram się mocno wierzyć w swoją intuicję a jak wyjdzie się zobaczy:)

  4. Ponad dwa lata karmienia piersia, prawie 5 spania razem lub niemal razem, bo lozeczko bylo ustawione tuz przy naszym lozku i sczebelek nie mialo z tej strony, dziecko przyklejone do mnie to standard. I co? Ano nic… Ma teraz lat prawie 8, spi sam, wakacje z dziadkami czy weekend bez rodzicow nie wprawiaja go w histerie, dawanie buziaka przy kolegach to obciach, ale potrafi sie przytulac, usciskac, dac tego buziaka (w domu lub jak kolegow nie ma ;)), powiedziec ‚kocham cie’ albo ‚jestes najlepsza mamo’. I na tekst kolezanki, ze nie wyobraza sobie, zeby jej syn w tym wieku siadal jej na kolanach i sie przytulal odparowalam, ze ja nie wyobrazam sobie wychowywac dziecko bez emocji, na chlodno. Kurde, mam sporo lat na karku, a do mamy czasem sie przytulam…

    • A ja bym chciała się dowiedzieć jak wygląda życie erotyczne rodziców śpiących z dzieckiem? I nie chodzi mi tu o spanie przez kilka pierwszych miesięcy, bo to jest ok, ale 5 lat? Wybaczcie, ale ja sobie nie wyobrażam naszych uniesień przy obok smacznie śpiącym dziecku :o

      • Też jestem ciekawa. Tzn. jeśli ktoś ma życzenie bite 5 lat spać z dzieciaczkiem to jego święte prawo. No ja podobnie jak ~saba zastanawiam się jak to z życiem intymnym. Rozumiem, jak dziecko ma gorszą noc, jest chore, coś się przyśni, to niech łapie kołderkę i przypełza do mnie, jeśli jestem mamą/tatą to przytulę i ukocham, ale tak do 5 roku życia? Trochę sobie tego nie wyobrażam. Swoją drogą mam sąsiadów (nowych, zaczęli wynajmować) i przez nich muszę spać w stoperach, bo ich 5 letnie dziecko nie chce spać samo, a oni chyba wzięli sobie do serca rady superniani i młody wydziera się całymi nocami po kilka godzin, nie wiem jak inni sąsiedzi, ja muszę o 6 wstawać i iść do pracy, więc tylko stopery. Co w takim przypadku? Dziecko zgłupiało, 5 lat spałem z nimi, dlaczego teraz ma być inaczej?

  5. Brawo :D ja tez sie nasluchalam ale od babci mego niemeza :) a czemu spi z wami,potem jej nie odzwyczaisz a wam nie wygodnie. To nam bylo nie wygodnie,to mi dretwialy wszystkie czesci ciala a luby spac praktycznie na scianie hehe ale to byly NAJLEPSZE niewygody swiata :D i z bolem serca bo juz po 2 msc musialam ja przetransportowac do lozeczka jak wyladowalam w lozku z 40 st zeby na nia nie smarkac. Wiec podsumowujac niech kazda matka robi jak uwaxa bo to ona czuje co jest dobre dla jej dziecka

  6. Jest nawet taki kawal….
    do placzacego dziecka babcia wzywa pogotowie
    kiedy lekarz dociera bada malca. i stwierdza ze jest zdrowy
    pyta sie babci gdzie jest mama???? Babcia wpuszcza lekarza do sypialni
    tam matka tez placze….Lekarz oznajmia ze dziecko potrzebuje przytulenia na co matka odp.
    Nie moge przytulac bo babcia twierdzi ze go rozpieszcze….

  7. Mnie do takich refleksji skłoniła „W głębi kontinuum” Liedloff Jean, którą podarowała mi bratowa, tuż po porodzie.

    Super-nianie, ciotki, sąsiadki, poradniki, dzień dobry telewizje itp. instynkt, którym obdarzyła nas (tak mądrze!!!) natura. Choć w Naszym przypadku nie skutecznie gdyż/ponieważ jakaś siła wyższa o to zadbała! Piona! :D

    Obie książki mam i gorąco polecam!

  8. >>zabijają<< instynkt miało być :D
    Aha i jedna dobra rada śp. babci mojego partnera:
    "Kochanie, przytaknij i zrób swoje" – święte słowa ;)

  9. Zajęło mi to jakieś 9 miesiecy. Zastanawia mnie co kieruje tymi babami, które wpedzaja matki w taki stan. W dobroć raczej nie wierze. To jakaś chora potrzeba kontroli… Wkurw

  10. Mam 20 – latkę i 17 – latka oboje spali dłuuuuuuuuuuugo ze mną w wyrku ten 17 – latek do tej pory potrafi przyjść przytulić i powiedzieć miłe słowa z 20 – latką to już inna para kaloszy obie kobiety ;) ale i tak uważam, że mam dobry kontakt .. spanie karmienie różne życiowe sytuacje … nasz siódmy zmysł sam wie jak i kiedy i co robić … miałam szczęście nie było ciotek dobra rada , a i moja rodzicielka nie wtrącała się w to jak wychowuję dzieci :D i dziś jako 44 latka wiem, że robiłam wszystko jak potrzeba :D

  11. Nic dodać nic ująć. Ja takie „mądre rady” zwyczajnie olewałam i olewam nadal. Synek spał z nami do 7 miesiąca, później zaczęłam kłaść go do łóżeczka,ale i tak łożeczko jest koło łóżka,otwarte tak,że Filipek może w nocy do nas przyjść. Nie uważam,żebym zrobiła coś złego. Chcę aby moje dziecko czuło się kochane i potem potrafiło tą miłość okazać.

  12. Od samego początku mała śpi z nami. Jak tylko zaczynała płakać biegłam do niej w te pędy. Nosiłam na rękach. Cycka zabierałam tylko jak odpadał. Bo kocham ją nad życie. Jestem na tym padole po to żeby jej nieba przychylić. To nie ona żyje dla mnie ale ja dla niej :).

  13. Brawo :) sama prawda, na teksty, o spaniu razem, zawsze odpowiadałam, że nie znam 18-sto latka śpiącego z rodzicami. I co? moje chłopaki mają 13 i 8 lat, owszem przyjdą rano się przytulić czy pogadać, ale spać wolą w swoim łóżku i to przyszło tak naturalnie :)

  14. To kolejny blog,na którym czytam jak to miliony osób dookoła karze robić jakieś niestworzone rzeczy z niemowlęciem. Mam 15 miesięcznego Synka i nidgy nikt nie mówił mi nic o odkładaniu, przyzwyczajaniu do noszenia, za długim karmieniu piersią itd. Moja mama mimo że trójkę dzieci wychowała, ma świadomość że to było grubo ponad dwadzieścia lat temu i do głowy jej nie przychodzi żeby się wtryngalać. Pediatra tyko zachwyca się nad długim karmieniem, pochwala wszystkie moje decyzje. Jestem głęboko zaszokowana tymi historiami o obcych kobietach nakazujacych zakładać czapkę obcemu dziecku. Bardzo współczuję. P.S teściową też mam jaj złoto. A czepku podobno się nie urodziłam.

  15. Zgadzam sie. Mój ma 15 miesięcy i co rpawda zasypia w swoim łóżeczku ale w połowie nocy i tak ląduje u nas. Nie wyobrażam sobie poranka bez przytulaska :)

  16. Wzruszylam sie czytając. Od a do z podpisuje sie pod wszystkim obiema rekami, a nawet nogami. Tak jak Ty sama musialam zmądrzeć żeby to wszystko zrozumieć. Moja kruszyna śpi razem ze mną, zasypia w moich ramionach i nikt nie zabierze mi tych chwil kiedy z bezgraniczną ufnością i miłością moje dziecko wtulone we mnie zasypia. Trzeba sie cieszyć tym, bo za pare lat, które naprawde bardzo szybko miną, ona już tego nie bedzie chciala, potrzebowała, a nam pozostanie żal że nie wykorzystalysmy tych chwil kiedy byłyśmy dla dziecka całym światem. Brawo.

  17. Brawo!!!! Wspaniały tekst! podpisuję się każdą jedną kończyną. I Nina odciska odcisk kciuka czekoladą także. I bardzo mi miło, że mój tekst inspiruje do pisania takich oto! <3

  18. Mój bobas śpi w swoim łóżeczku właściwie od początku, ale nie dlatego, że ktoś mi wmówił, że tak jest lepiej albo z mojego „widzi mi się”, po prostu bałam się, że ja lub mój partner położymy się na nią przypadkiem i zrobimy jej krzywde. Komuś może to sie wydawać śmieszne ale ja nie mogłam zasnąć kiedy leżała z nami. I nie wydaje mi się żebym jej robiła krzywdę spaniem osobno, ma swoje łóżeczko, swoją kołderkę w misie, a mama przecież i tak usłyszy i przyjdzie kiedy zapłacze ;)

  19. Masz świętą rację!
    Gdy ja urodziłam moją córeczkę, wkoło mnie zaroiło się od wszechwiedzących matek, babć, cioć i innej maści kobiet, No niczym stado sępów, które wypatrzyły padlinę… Milion porad, oczywiście każda chciała bym słuchała właśnie jej, a w przypadku odmowy śmiertelnie się obrażały… Paradoks jest w tym, że te same mamy, babcie, ciocie itd. w przeszłości nie raz „psioczyły” na swoje teściowe, które wtrącały im się w życie po urodzeniu dziecka, mówiły, że one wiedzą najlepiej i nikt się im wtrącał nie będzie… Jestem za – słuchaniem instynktu matki, a nie „dobrych rad” (choć całkowicie ich nie dyskryminuje).

  20. Pisałam ostatnio u siebie o tej właśnie książce, do której recenzji odsyłasz ;)
    To co piszesz jest bardzo mądre i bardzo asertywne. Nam, młodym mamom, trudno jest zachować tą asertywność, ale myślę, że trzeba o to walczyć. Głównie z samą sobą, żeby czuć się pewnie w swoim macierzyństwie.

    Mnie najbardziej denerwuje temat spania. Śpię z dzieckiem i nie wstydzę się tego, to była moja i Męża świadoma decyzja. Ale publiczne (np. przy stole na jakiś urodzinach) negatywne komentowanie tego doprowadza mnie do wściekłości. Czy fakt, że jesteśmy rodzicami daje komukolwiek prawo zaglądania nam do łóżka?

  21. Trafiłam tu przypadkiem, świetnie się Ciebie czyta :) znakomicie się wpisujesz w moje poglądy na życie i macierzyństwo. I choć od początku starałam, zaznaczam starałam się odkładać malucha do łóżeczka i różnie to bywało ;) teraz młoda ma półtora roku, śpi u siebie w łóżeczku i nie ma dla mnie nic cudowniejszego niż chwila, kiedy rano młodzież ewakuuje się ze swojego łóżeczka do łóżka rodzicieli i wtrynia się to małe, oble ciałko pod kołdrę razem z tabunem przytulanek. najważniejsze to co podpowiada serce, czasem trochę wygoda i zdrowy rozsądek, ale trzeba pamiętać, ze to nasze dzieci, nasze łóżka, cycki, zupki, wyrzynajace się zeby. kazde dziecko jest inne a innym, którzy lubią oceniać, madrzyc się i dobrze radzić kij do tego :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.