Kilka utrapień blogera.

Taki bloger nie ma łatwo. Chciał pisać na ładnej stronie, na wypożyczonym serwerze, anonimowo zabluźnić, wyzwać koleżankę z pracy, napisać szczerze, co czuje do cyganów, restauracji pod blokiem i czasem nawet coś sprzedać matce, co mu się względnie jego zdaniem udało, a tu kabOOm czyta Polska, pani ze sklepu, brat kolegi z pracy i cała stacja rozbioru wieprza w starej firmie teścia. Czyta Matka Dwójki, Ojciec Trójki i bezdzietni, korpo malkontenci, specjaliści od sprzedaży tapet i mechanik Marcin, ten, co blogerowi wymieniał lewy wahacz od Nissana w zeszły poniedziałek. Generalnie czyta się, a przecież o to blogerowi chodziło. Sieciowe życie stawia przed wszystkimi twórcami jedną bardzo ważną prawdę i obija nią twarze brutalnie co wpis, co wątek: jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, a każdemu tonę kremu między tyłek pchać nie warto, nie zdrowo. Z własnego podwórka sprzedaję dzisiaj kilka ulubionych problemów, po których jak mantrę pieszczę wdech – wydech, przewrót okiem 360 stopni i odpoczynek od internetu na dwadzieścia cztery godziny minimum.

1. Niewłaściwe lokowanie zainteresowania przez odbiorcę.

Już tłumaczę. Prowadzisz bloga o wdzięcznym tytule: „Najciekawsze zbiorniki retencyjne w Polsce.” Interesujący piece of art, nie ma co. Na pewno dla Ciebie, skoro o tym piszesz. Właśnie pracujesz nad tekstem: „Przeciwdziałanie skutkom odpływu wód opadowych na terenach górskich. Zwiększenie retencji i utrzymanie potoków oraz związanej z nimi infrastruktury w dobrym stanie”. Rzeźbisz elaborat na miarę trzech części „Władcy Pierścieni” o spowolnieniu odpływu wód z terenów górskich, o ratowaniu fauny i flory w Tatrach, o smutnych Juhasach i owcach z ciągle namokniętymi racicami. Tłumaczysz od czterech stron zapisu Microsoft Word czcionką dwunastką, dlaczego warto budować zbiorniki retencyjne utrzymujące właściwy stan techniczny istniejącej infrastruktury hydrotechnicznej, bo zjadłeś na tym zęby i wiesz, po prostu. Dajesz wykresy, pivoty, mrygające awatary, bibliografię jak na maturze. Dobijasz godziny pierwszej w nocy z ostatnimi literami, kliknięciami, z dumy zaraz Ci mózg uchem wyskoczy, wydaje Ci się, że stworzyłeś dzieło życia i prawdopodobnie wiesz co czuł Michał Anioł gruntując ostatnim machnięciem pędzla „Stworzeniem Adama” w Kaplicy Sykstyńskiej. Czekasz na pierwszy odzew ze strony czytelników. Jest! Doszedł! Komentarz czytelnika, ciemna noc, w tle, w kuchni tyka głośno plastikowy zegar w kształcie czajnika, czujesz ekscytację:

1:00:07

„U Nas Warta taka zamulona, że Panie nawet płoci nie szarpniesz. Bida piszczy, że aż boli, też by się takie sprzątanie dna zdało Panie, a nie takie lisy cienkie, jak się weźmie pod światło to ino kręgosłup widać i wszystkie ości . Ni to pogłaskać ni łba uwalić, eh. Warta nic nie Warta. Pozdrawiam, Marian”

                                                                                                      ~Marian, Nadleśnictwo Babki

1:01:02

„@Marian „Ino”? Pan w ogóle zna zasady pisowni języka polskiego w stopniu podstawowym?

                                                                                                         ~Polonistka_Wałbrzych

1:04:00

„@Marian Nie pierdol. Jak się wędki złapać nie umie to się w domu zostaje i się kobitę po plecach drapie.”

                                                                                                              ~RobertGrubaRyba

1:40.10

„@Marian, nie rozumiem skąd ta opinia. Ja bardzo lubię Wartę. Ostatnio jeżdżę za tamę na Jeziorsku i mam wyniki jak nigdy w życiu . Od kilku ładnych lat poławiam w okolicach Sieradza – na przedwiośniu oraz wiosną biorą piękne jazie , płocie, klenie . @Marian, pooglądaj Discovery i się doucz pajacu.”

                                                                                                              ~Użytkownik12345678

8:04:56

„Jakie racice? Owce mają racice? A nie kopyta? Fajnie, że owce mają racice no jak Boga kocham. A nie kopyta?”

                                                                                                       ~PrzedMaturą_Amelia1997

Nagle Twój doktorat idzie w pizdu, a czytelnicy bloga przez następne czterdzieści osiem godziny rozmawiają o połowie płoci i leszcza, o których nawet nie wspomniałeś w materiale oraz cisną dissy na Mariana i jego matkę. Kobiety wymieniają się namiarami na tanie kwatery na Podhalu i przepisem na idealną kwaśnicę, maturzyści nerwowo wertują kartki podręcznika do biologii sprawdzając, na czym faktycznie chodzi owca. Krew cię zalewa, zamykasz laptopa kwitując z machnięciem ręki: „Aaa pies to jebał”.

2. Dopisywanie wątków, których nie ma.

Ja, że obcięłam pierworodnej krzywo grzywkę, bo się niefortunnie poruszyła na toalecie, ktoś, że jestem homofobem, bo nazwałam zaczes na „Zbuntowaną lesbijkę po trepanacji czaszki”. Mało tego nazwijmy mnie chytrą babą z Marysina, bo pożałowałam dwadzieścia złotych na profesjonalne usługi. Generalnie nie kocham swojego dziecka i oszpeciłam ją celowo, bo była za ładna i przyćmiewała mój blichtr. Następuje potok zdań o wychowaniu w tolerancji, a właściwie jej braku, o świadomym mniej lub bardziej krzywdzeniu córki, z otchłani, nieśmiało wyłaniają się znajomi znajomych co mają znajomych po faktycznej trepanacji czaszki, którzy zawiesili nosy na kwintę i walnęli dożywotniego focha - ekhm, trepanacja czaszki, nieśmieszne. Prowadzisz bloga sadowniczego, w którym hołubisz polskie jabłka „Delikates” bo dwadzieścia hektarów sadu przekazał Ci w spadku dziadek, ale na pewno nie zainwestowałeś w szwajcarski Arlet, albo niemiecką Renetę Landsberską, bo jesteś biedna jak Gmina Łukowica, a koszt importu nasion od wschodnich sąsiadów pociągnąłby Ciebie i biznes na dno. Pokazujesz na Instagramie, jak dziecko uroczo gaworzy/gada w wieku dwóch lat nad butelką mleka? Tylko czekaj jak przyjdzie Zła Wróżka Zębuszka i porazi Ci łapy prądem następnym razem, kiedy wpadnie do głowy ten idiotyczny pomysł karmienia tak dużego i rozwiniętego dziecka butelką. ZE SMOCZKIEM! MLEKIEM!

3. Oko na szczegóły, tzw. eye for detail.

Na swoim fotoblogu właśnie umieściłaś własnoręcznie zerwane z latarni pod klatką ogłoszenie, które trzymasz w dłoni, pisane odręcznie przez jakiegoś grafomana, o tym, jak anonimowo skupuje zdjęcia z komunii dzieci, najlepiej z przebieralni przyparafialnej. Pod zdjęciem piszesz, że „skandal”, „szok”, „bardzo podejrzana sprawa”, „łapać psychola”, a ~Ela_z_Krakowa i tak zauważy, że od trzech tygodni nie uzupełniłaś akrylu na paznokciach i że o odrost warto zadbać.

4. Niezgodność światopoglądowa na kanale autor vs. czytelnik.

Zazwyczaj piszesz grzecznie i ku pokrzepieniu serc, starannie ważysz słowa zanim opublikujesz na forum, ale dzisiaj wyjątkowo nerwy wzięły górę i pochwaliłeś się niechęcią do publicznego karmienia piersią przez tłuste kobiety. Nie spodziewałeś się nawet, że istnieje tyle różnych słów, żeby grzecznie wyzwać Cię od kutasa, ale już na pewno nie mogłeś przewidzieć, że ~TakaAnia85 tego się po Tobie nie spodziewała”. Nagle zaczynasz się zastanawiać, kiedy z Anią wypiliście litra na dwoje i skakaliście po maskach zaparkowanych przed blokiem Twojej Matki samochodów, bo skoro „się nie spodziewała”, to musi coś o Tobie wiedzieć i pamięta, jak zachowujesz się w sytuacjach upojenia alkoholowego. W końcu Ania komentuje już od pięciu wpisów, nie bagatelizuj tego pismaku. Ta sama zasada ma zastosowanie w przypadku przeżytych doświadczeń i Twoich subiektywnych odczuć. Niemożliwe, że pomidorowa z makaronem jest lepsza od tej z ryżem czyjejś babci i nie wciskaj ludziom kitu, kłamco blogerze od siedmiu boleści. Poród przez cesarskie cięcie jest zajebisty, ponieważ masz pewność, że nie narobisz na czoło własnemu dziecku, ciąże z urzędu są uduchowione i mistyczne, a obwisły brzuch z kilogramem rozstępów post factum zrobiłaś sobie na własne życzenie, jako, że nie wyginałaś interwału od Chodakowskiej dwa razy dziennie. Wszystko co piszesz i publikujesz to propaganda i na pewno opłacają Cię offowe środowiska buntownicze.

5. Hejt.

Nie wiem jak grzeczniej nazwać hejt niż „Niekontrolowane wyrażenie opinii komentującego, niekoniecznie grające na jednej płaszczyźnie z poziomem jego IQ, albowiem bywają hejterzy elokwentni, mające na celu wysmarowanie kakałem wszystkiego, co napisałeś/ stworzyłeś w imię ideologii, której nie ma, tzw. pospolity ból dupy”. Hejt już dawno został przeze mnie sklasyfikowany tu (KLIK), a jedyne co mogę dodać ze swojej strony, to to, że złodziej, zwykła Cebula, który okradł mi dziecko z zimowych ubrań, zabawek i książek pół roku temu, nie był opłaconym producentem markowej odzieży dziecięcej i niestety, ku niezadowoleniu wielu, nie dostałam darmowych kurtek w rozmiarze 96 cm. od Tommy Hilfigera w barterze. :(

6. Przesympatyczne wyrazy uznania z zaskoczenia.

Zaczynając od początku – dla blogera to bardzo miłe chwile, kiedy ktoś chce uścisnąć blogerowi rękę bo lubi, czyta i szanuje, aaale: w związku z tym bloger musi być zawsze umyty, nienagannie ubrany, umalowany (o ile jest kobietą), nienajebany i nie może kłócić się z mężem/żoną w publicznych placówkach lub na ulicach miasta. Bloger nie wie kiedy złapie go Pani na mięsnym i pomacha zza kiełbasy życząc samych pomyślności dla niego i rodziny, nie wie też, kiedy da wyraz niezgodności swoich opinii publikowanych w sieci z rzeczywistością. Bloger nie chce, żeby go wyśmiano na „Pudelku”, wiadomo.

7. Zabłąkane owce.

Zjawisko, w którym na wyszukiwane przez wyposzczonego czytelnika w Google hasło „gorrrąca jak bułeczka” wyskakuje Twój blog kulinarny, w którym codziennie tworzysz nowy chleb i ciasta. Czytelnik nie tego się spodziewał, już na pewno nie tego szukał. W związku z tym, że jesteś mężczyzną, masz trzydzieści jeden lat, w awatarze bloga umieściłeś siebie w fartuchu z nadrukiem cupcake’a i hobbystycznie pieczesz, dowiesz się jaki jesteś nudny, na pewno samotny pedał (skoro nie masz kumpli na piwo i setę cytrynówki), który ugniata ciasto i wciska w nie rodzynki. ~Napalonyżyrardów29 się Tobą oficjalnie brzydzi i radzi, żebyś dłużej nie podążał tą drogą.

Występuje najprawdopodobniej trzysta razy tyle zjawisk, z którymi na co dzień spotykają się ludzie tworzący w sieci, a których nie nazwałam z imienia i nazwiska, nie nadałam numeru ewidencyjnego. Czekam z utęsknieniem na komentarz, w którym dowiem się, że przecież świadomie się sprzedajemy szerokiej publiczności, wystawiamy własne słowa na zbiorowe biczowanie, a ja nie mam Nissana, więc po co piszę o lewym wahaczu. Pisząc/ tworząc otwarcie warto się zastanowić nad jedną istotną kwestią zanim naciśnie się wielki, czerwony guzik z napisem „ŚLIJ” – czy to, co mam za chwilę zamiar opublikować, idzie w parze ze mną, moim systemem wartości i tym, kim jestem? Jeżeli tak to

MAKE BLOG, NOT WAR.

Peace.

19 Komentarze

  1. Wszyscy teraz siedzą,drapiąc się po brodzie (kto ma,to i po drugim podbródku,jak ja…) składają do kupy najsoczystszy komentarz świata. Igrzyska rozpoczęte!

  2. A mnie tam się wszystko podoba. Mam kopię twojej córy w domu, ma teraz 1,5 roku. Tak więc z półrocznym wyprzedzeniem dowiaduję się tu na łamach… co czka mnie niebawem :)

  3. Widząc Cię w manufakturze uśmiecham się szeroko i myślę : Fajna z Niej babka! I nie ma dla mnie znaczenia jakim gównem Cię obrzucą, a obrzucą bo taka kurweska mentalność cebulaka, to i tak uwielbiam czytać tego bloga. UWIELBIAM! Piszesz genialnie o fryzurze na lesbijke, o przeprowadzce, o wtedy nie mężu, który puszczał że jest babą, o ciąży, O WSZYSTKIM! Piszesz prawdziwie i z jajem. A Kaziowi z Kalisza, Magdzie z Węgorzewa czy Mietkowi z puszki na śmieci wielkie FUCK OFF! Jak się nie podoba to nie czytać.

  4. Eeee tam, wszystkim nie dogodzi do dupska.Zawsze sie znajdzie jakiś inteligentny inaczej parapet,który musi wtrącić swoje trzy grosze jakby wszystkie rozumy zeżarł. Kij im w nery. Mnie tam się podoba styl Twojego pisania i ogólnie styl bycia. Pewnie dlatego,że mamy równie dziwnie poukładane pod sufitem i często mam wrażenie jakbym o sobie czytała.Z tą różnicą,że mój pierworodny ssak jeszcze jest w apartamencie inside. Kibicuję!!!

  5. Kurcze a ja się bidna tak martwiłam małą liczbą odwiedzin i komentarzy, a tu się okazuje, że powinnam się cieszyć;) Po pierwsze, nikomu się nie narażę i nikogo nie obrażę. Do tego moja prywatność zostanie ocalona a poglądy i intencje nie zostaną błędnie zinterpretowane. Cud, miód i orzeszki! Pozdrawiam

  6. Nasza rodzima Dodzia powiedziała kiedyś coś świetnego: „A co ja ku*** jestem zupa pomidorowa, żeby mnie wszyscy lubili?!”
    Anyway, myślę, że masz tu Matko Rysiowa znakomite grono czytelników uzależnionych od swej nonszalanckiej literacko stylówy. Trafiłam tu kiedyś przypadkiem i przeglądałam wpisy po kolei chronologicznie. Na zmianę śmiałam się w głos i wyłam ze wzruszenia.. Jesteś odtrutką dla mózgownicy po tych lukrowanych pindach pozujących w nowych płaszczykach o 4 rano z lokami do pasa na instagramach i innych. I dziękuję Ci za to z całego serca!! Jak mawiali pierwsi Indianie: SZAPO BA :D

  7. Choć bardzo się staram, to nie mogę zrozumieć po co ludzie, obserwują, czytają i komentują blogi, które im się nie podobają?! Sama na facebooku miałam blogerki, których dzieci były zawsze wymuskane, pokoje wysprzątane, one 24h uśmiechnięte. Ale po pewnym czasie, ta „idealność” mi się przejadła, i zrobiłam jedno, przestałam lubić tę stronę :) proste i skuteczne rozwiązanie.
    Uwielbiam czytać Twojego bloga, bo „mówisz” głośno o sprawach i czuciach, które często zamiatamy pod dywan.
    Ps. Ja choć kocham moje dzieci, to czasem ich nie lubię ;) Z mężem w myślach rozwodziłam się kilkakrotnie, szczególnie w trakcie budowy… Ot po prostu życie!

  8. Pominęłaś wszystkie swoje wyznawczynie, które po kilka razy dziennie zaglądają na twój powalający nieomylnością i wulgaryzmem blog, żeby ponapawać się wspaniałością jego tekstów i postękać z rozkoszy gdzieś w ustronnym miejscu zakładu pracy. No ale wiadomo dlaczego…

  9. Moja babcia skwitowałaby to tak: „Mów do dupy, to Cie osra”.
    Bo tak to właśnie z ludźmi jest.
    Janusze życia.

  10. Obcych zniosę każdą liczbę, ale jak kiedyś napisałam, że mi dzieci chorują to od razu 4 ciotki do mnie zadzwoniły żeby dopytać na co i przedyktować domowe sposoby na wszystkie schorzenia wieku dziecięcego. Znaczy – czytają :-) Przekonałam się wtedy, że zaprawdę przepieprzone jest życie gwiazdy :-)

  11. Piszesz czarownie – to fakt! Uwielbiam Twój blog od samego początku i z utęsknieniem czekam na kolejne wpisy. Hejt jest do kitu więc nie ma co brać go do siebie i rozpamiętywać. Głowa do góry ;-) Bądź sobą a samą przyjemność spijaj z życia ;-)

  12. OOO i Żyrardów się pojawił :) Uwielbiam Cię czytać i jak tylko Mój Glonojad idzie spać to ja szybciutko choć na chwilkę, minutkę do Ciebie na zimną :) kawkę wpadam. Buziaki dla całej rodzinki :*

  13. Uwielbiam to mało powiedziane! Jestem uzależniona od Twojego bloga. Wszystko jest prawdziwe, niesztuczne. mądrze powiedziane. Twój blog to jedyny dla mnie uśmiech.. Dziękuję! Czekam na książkę, którą na pewno kupię i pewnie jednym tchem przeczytam :).

  14. Hehe wstawiasz pivoty :) zaje :)

    Kurde ja tam uwielbiam tego i tylko tego bloga. Flow jest zaczepiste. Dajesz mega pozytywny power. W wielu sytuacjach życiowych wczesniej widziałam tragedia która spotyka mnie bo przeciez każdy ma spoko i tylko mi się zdarzają takie akcje…tymczasem dzięki Ci Panie jesteś Ty i od razu robi się weselej :) btw tez mam Opla…wiem co to wachacz a nawet wiem co to nie działający alternator 30 km od domu, w szczerym polu, bez zasięgu, latarki, z dzieckiem na tylnim siedzeniu ;)

    Oprócz tego mój ‚konkubent” jedzie ostro jak traktor w nocy i myslalam ze nie zdzierze. Ze to koniec. Ze jak można tak nauk****c klamotem podczas snu, ale po Twoim dodanym filmiki z GG, stwierdzam, ze inni tez maja przerabane :) mocny zawodnik Ci się trafił :)

    Marian niech spada szkoda tylko ze tych łaszkow za darmoszke Ci nie dają !

    Pozdrawiam serdecznie i zycze mnóstwa sukcesów. Peace to the God ! :p

  15. Bo większość chciałaby czytać ochy i achy i gładko i piękne zdjęcia. Pozytywnie i zaplanowanie. Więc jak mi się wymsknie post prawdziwy, spontaniczny, nieładny, szczery, to komentarze skąpe. Albo w ogóle brak. ech…co zrobić, pisać dalej się będzie, z nadzieją jeszcze u mnie, że w pracy pojęcia o mnie nie mają…
    za samą nazwą Twojego bloga tu przytuptałam i czytać będę. bo tak.

Odpowiedz na „~O Boska!Anuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.