Kasy uprzywilejowane a rzeczywistość – przedświąteczny list do hipermarketów.

Szanowni Państwo,

Pisze do Państwa w bardzo delikatnej sprawie jako, że zaczęła mnie ponownie dotyczyć i ma ogromny wpływ na stan nerwów, uniesień w domu, relacji z mężem i otoczeniem. Mianowicie spodziewam się drugiego dziecka, targam już ponad kilogramowy ucisk na pęcherz w pełnym rozkroku i  truchcie „na kaczkę”, a sprawa, z jaką się do Was zwracam to kasy pierwszeństwa, pozycje uprzywilejowane dla uprzywilejowanych,  jedynie z nazwy, niestety.

Zastanawiałam się nie dalej jak wczoraj, chcąc na szybko zakupić małe opakowanie śledzi w śmietanie na jednym z hipermarketowych stoisk typu garmaż, co musiałabym zrobić w kolejce, żeby zauważono mnie, moje dwuletnie, nieskoordynowane jeszcze wychowawczo dziecko numer jeden i worek pełen wód i drugiego człowieka, który podąża przede mną dziarsko już od sześciu miesięcy tak, żeby nienazwany z imienia bohater w swej chwale i glorii był na tyle uprzejmy i pozwolił skasować 0.228kg śledzia za łączną kwotę 4.79 polskiego pięknego złotego. Chciałoby się od razu skomentować, że czas zacząć pracować nad wychowaniem dwulatki i wysyłać sprawniejszych reprezentantów do stania w hipermarketach, ale dzieci w wieku lat dwóch mają w rzyci próchnicę i ciężko im wyjaśnić, że żelki przy kasie nie mogą zostać zakupione, bo są złe dla zdrowia. Spadająca matce z ramienia torba, dwie kurtki, czapki, szaliki, zapocone jak prosięta twarze i rozwiązany adidas nie ułatwiają zapanowania nad rzeczonym stanem rzeczy. Mąż wysłany po kawę i masło wraca z cukrem, więc jemu też podziękujemy. Musze chodzić sama.

Ale do czego zmierzam.

Kasa uprzywilejowana, a nawet dwie, obie otwarte. Tu należą się oklaski. Kolejki przy nich takie, że zawijają obok Frugo, ciągną się przez przyprawy ze świata, czekolady mleczne i gorzkie, cebulę, buraki i mandarynki na wagę. Wasze kasjerki nawet po czterech szkoleniach z asertywności tygodniowo, chcąc zauważyć jedną ciężarną mrówkę na końcu tej układanki zza karpia, czteropaku Pepsi i tony ziemniaków, które już na taśmie, musiałyby chyba mieć na stanie lunety teleskopowe i co klient wstawać , wypatrywać, a może właśnie zza góry cytryn, ta pani w płaszczu to z brzuchem. Na Boga, przecież tak się nie da. Ciężarne, te bardziej pyskate, mogą sobie po prostu wejść między wódkę a zakąskę, ale jeżeli nie byliście jeszcze świadkami pełnego zrozumienia i empatii cmokania kolejki pań w berecie z jaka i pana co z Tyskim już od piętnastu minut grzeje miejsce, to proszę sobie kiedyś zaeksperymentować, wleźć i postarać się nie uschnąć od spojrzeń, komentarzy, i kręcenia głową. A te kręcą się Proszę państwa 360 stopni wokół własnej osi, niemalże, gałki już bez źrenic i piana w gębach pań, co nigdy czapek nie zdejmują zimą, bo włosy oklapnięte, łypią na tego śledzia nieszczęsnego w amoku, co go rzutem na taśmę jakaś odważna wrzuciła: NO JAKŻESZ MOGŁA! PRZECIE KOLEJKA A JA MAM DWA KYLO CEBULI! Z doświadczenia Państwu jeszcze napiszę, że im większy brzuch, im bardziej po tyłek u inwalidy urżnięta noga, tym większej ślepoty dostaje naród i jakby mogli, to by im się karki poskręcały od ostentacyjnego odwracania się na stojące po przeciwnej prezerwatywy i lubrykant znanej marki. Nagle wszyscy koneserzy gum do żucia przerzucają w tych opakowaniach jak w ciuchach na wagę. I nie do nich pretensje, może z domu nie wynieśli minimalnego szacunku zanim mnie czy każdej innej uprzywilejowanej osobie te nogi w tyłek nie wejdą po same kolana (o ile nogi ma, prawda).

Apel do Państwa jest następujący. Zamykajcie kasy uprzywilejowane dla ludzi, którzy ich nie potrzebują. To trochę jak parkowanie na miejscu dla inwalidów pod budynkiem sklepu bo bliżej wejścia, a skoro nikt właśnie na nim nie stoi to pewnie nie potrzebuje. I co wtedy? Mandat, kajdany na koła, ogólnie przyjęte poruszenie, społeczne odrzucenie i użeranie się z panami ze straży miejskiej tygodniami. Proszę Państwa w swojej dobroci o wyjaśnienie mi, na czym polega ta magiczna różnica, między miejscem postojowym z ilustracją wózka inwalidzkiego, a kasą z dyndającym nad nią plakatem tego samego i ciężarnej w gratisie? Teraz całkiem poważnie – pamiętajcie, że to Wy sami budujecie sobie opinię na podstawie tych małych zdarzeń, a to jak odbieracie i wychodzicie naprzeciw potrzebom różnych klientów, powinno być waszą wizytówką.

Z wyrazami szacunku i najszczerszymi życzeniami Wesołych Świąt,

Klientka.

14 Komentarze

  1. Ja byłam z tych co się pierwsza pchałam z koszykiem i brzuchem 8 miesiąca do kasy pierwszeństwa z dwoma 4-pakami dla męża i lodami dla siebie :] A cmoknąć to mnie wtedy mogli wiadomo gdzie ;)
    Pozdrawiam!
    p.s. Awanturnictwo minęło jak już dziecię na świecie było. A to znaczy, że Awanturnicę mam u siebie w domu na całe życie ;)

  2. Zauważ ciężarna kobieto jedną rzecz – czasem ta z beretem z jaka którego nie zdejmie, bo przyklapnięte włosy to i czapeczki latem nie zdejmie. Bo w rzeczy samej włosy nie przyklapnięte, a nałożone, albowiem oryginalne owłosienie zostało eksmitowane z powodu nieplanowanego zwierzątka. Mające dać życie kroplówki dają w gratisie wymiota, nadwrażliwość na zapachy i światło, ale zakupy same się nie zrobią. Więc stoi taka ze swoim zwierzątkiem (przed czy po chemii) zakupy musi zrobić. A tu wskakuje ciężarna z zachciewajką śledziową.

      • To znaczY,że należy krzywo patrzeć na ciężarną. Właśnie o tym ten tekst. Gdyby ludzie byli inni to można by powiedzieć najnormalniej do drugiego człowieka ‚przepraszam,też się źle czuję,czy mogę przodem jednak?’ A nie łypiąc nienawiścią dostawać zajadów. Kasy pierwszeństwa po to są właśnie. Ahh. Piękny tekst.nie wiadomo czy śmiać się czy płakać☺

      • Podziwiaj. Ale przyznaj, ile razy zastanowiłaś się, że może ktoś w kiepskim stanie stoi w tej kolejce? I serio nie rozumiem problemu – grzecznie oznajmiasz, że kasa pierwszeństwa i zamierzasz z tego skorzystać. Been there, done that.
        A tak – afera na miarę nocnych wycieczek Macierewicza. Bo ludzie gupie, nieczułe i wdupiemająceinnychpozasobą.

  3. Jeszcze miejsca parkingowe dla rodziców! Wojuję, dreczę ochronę od kiedy w pierwszej ciąży moja mama wsiadala przez bagażnik żeby otworzyć auto bo ja nie miałam jak. Tymczasem miejsca dla.rodzin z dziećmi są szersze i czasem myślę że powinny być na końcu parkingu, wtedy może nie cieszyłyby się taką popularnością wśród dostawców i państwa w wieku średnim którzy najchętniej wjechaliby do sklepu, bo trzeba stanąć jak najbliżej, w końcu po zakupach już nie będą w stanie doczłapać do auta!

    • Please…mowa o babci w berecie która zanim dobiegnie do tej kolejki dla uprzywieljowanych staranuje z łokcia w MPK milion osób Nagada się nad głowa młodzieńca który jej nie ustąpi miejsca po czym tylko czeka na taka ciężarna w kolejce co by rozkrecic rozrube i wszcząć awanturę. Chcesz dostać w ryj ? Nie…nie na baletach w klubie nocnym. Zapraszam do lekarza NFZ. W kolejce takowy beret chętnie z piachy przywali… Większość kuma ten tekst. Takich osób o których mowa w twoim komentarzu jest garstka. Z reguły ci ludzie nie maja siły iść do toalety…oczywiście SA wyjątki. Wiec apeluje o dość bo ręce opadają. Sama w ciąży doswiadczylam braku uprzejmości.

  4. Dobra ja też jestem matką i ciążę znosiłam średnio a zwłaszcza końcówkę z rwą kulszowa. I kocham Cię matko Krystyny ale nie zgodzę się z Tobą. Czasem serio nie widać brzucha i warto jedną rączką przytrzymać koronę i jak jest słabo to się po prostu odezwać. O to wolne miejsce w tramwaju czy obsługę w kasie pierwszeństwa. Serio. Nie można przypisywać z góry wszystkim złych intencji, że nas nie chcą widzieć a my tu w ciąży jesteśmy więc na kolana. Byłam Ci ja w mikołajki w Ikei. Jak cała łódź. I stałam w kasie pierwszeństwa, mimo że mój syn został z ojcem w domu. Stałam 40 min. Koleżanka w zwykłej kasie stała 39. Przepuszczaliśmy każdą ciążę jaka nam się rzuciła w oczy ale po 30min w tych kurtach mózg się gotuje i serio nie skupia się już na wyłapywaniu ciężarnych w tłumie przedświątecznej sraczki. Dwukrotnie jedna pani próbowała mnie z tej kolejki wyrzucić ze względu na brak akcesoriów takich jak brzuch czy chociaż jakieś dziecko. Pani miala dzieci dwoje. I słabe to było, bo pomimo że ją wszyscy z kolejki prosili żeby przeszła na jej przód ona zażądała zamknięcia kasy dla bezbrzuchatych, bezdzietnych i pełno sprawnych. Na przyszłości dla innych matek które by chciały zajść do ikei. Do tego stopnia ja poniosła walka o te upokorzenia MATEK, że poprosiła jednego pana który też stał w kolejce okazanie legitymacji – twierdził że ma orzeczoną niepełnosprawność. Komunikujmy się ze sobą. Jak Ci gorzej to mów. Jak Ci się stoi cudownie akurat to a nóż ktoś przed Tobą „ten normalby” akurat dziś ma słaby dzień i chce jak najszybciej wrócić do domu i dogorywac, niech sobie ogarnie te zakupy pierwszy. Nie fochujmy się na siebie już o wszystko doprawdy….

  5. Ja, pod koniec ciąży, napisałam maile do wszystkich super, hiper, dupermarketów, z których usług korzystałam, a które takowe kasy w posiadaniu miały.
    Wylałam z siebie wszystko, co zbierało się przez całą ciążę.
    Dostałam odpowiedzi (nie od wszystkich) i chęć poprawy.
    Przepuszczono mnie raz i to w Biedronce, kasjer (chłopak! Ta płeć, co z ciążą i jej wszystkimi problemami ma najwięcej wspólnego) wyszedł przed kasę i poprosił mnie jako pierwszą.
    U mnie było pół biedy, czułam się nawet pod koniec ciąży lepiej niż przed nią, ale te kasy są beznadziejne.

  6. Tydzień przed porodem stojąc w kolejce w szmateksie, gdy jakąś Pani chciała mnie przepuscic od moherow usłyszałam ” miała siłę grzebać w ciuchach? To niech teraz grzecznie stoi”!!!

  7. Drogie (przyszłe) Mamy!
    Nie wymagajcie od kasjerów cudów. Oni naprawdę nie mają czasu, a często nawet możliwości sprawdzenia czy może akurat w tej kolejce ustawiła się brzuchata pani, która gorzej się czuje. Jak macie słabszy dzień to powiedzcie! „Przepraszam, trochę źle się czuję, czy mogę zostać obsłużona szybciej?” Uwierzcie! Od takich słów nie urodzicie na miejscu, dziecko nie będzie miało kompleksu niższości, a ludzie nie będą rzucać w Was konserwami! Każdy zajęty swoim koszykiem, kasjer zajęty kolejno wszystkimi koszykami, gdzieśtam Wy z brzuszkiem, tego naprawdę nie widać.. Korona z głowy nikomu nie spadnie, jeżeli odezwie się do ludzi.

  8. Serio moze to bezczelne z mojej strony, ale ja grzecznie sie pytam. CHociaz UWAGA jak stoje rozebrana (bo na mojego pecha, albo i nie, w kurtce zimowej to niestety brzucha mi nie widac) to ludzie przepuszczaja. JUZ DWA RAZY spotkalam sie z taka uprzejmoscia. A raz nawet Pani w Tesco przpeprosila mnie ogromnie ze najpierw skasowala Pania przede mna. Powiem tak, grzecznie prosze wszedzie, w przychodni, na zakupach (o ile dluga kolejka – bo jak dwie trzyz osoby przede mna z mala iloscia zakupow to nie robie szumu), jesli sama nie zawalcze to nic z tego nie bedzie. A narod, bynajmniej tu na slasku, uprzejmy i poki co, zawsze zgadza sie na moja prosbe :) (dodam ze zazwyczaj chodze na zakupy z moja 5 letnia cora)
    Pozdrawiam

  9. Wspaniałych świąt Bożego Narodzenia
    spędzonych w ciepłej, rodzinnej atmosferze.
    Samych szczęśliwych dni w nadchodzącym roku,
    oraz szampańskiej zabawy sylwestrowej
    życzy kalinaxa

  10. Kurczę, nigdy się nie pchałam w ciąży do kasy uprzywilejowanej, ciąża to nie choroba, mogłam postać. Partnera sobie wychowałam, jak wracał z nie tym co trzeba, to szedł do sklepu drugi raz, aż kupił to, czego potrzebowałam. A poza tym dwulatka zawsze można zostawić ojcu i nie walczyć o żelki, no litości. Zamykać kasę i otwierać tylko dla ciężarnej dwa razy w przeciągu ośmiu godzin? Helou?

Odpowiedz na „~lavinkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.